Nowości i konkursy

  • Zbrodnicze Siostrzyczki

    Zbrodnicze Siostrzyczki to duet pisarek kryminałów: Marta Guzowska i Agnieszka Krawczyk. Kontakt z nami m.guzowska@zbrodniczesiostrzyczki.pl i a.krawczyk@zbrodniczesiostrzyczki.pl

  • Zbrodnicze Siostrzyczki, Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście
  • Zbrodnicze Siostrzyczki wspierają bibliotekę w Kłobucku

    Zbrodnicze Siostrzyczki przyłączają się do akcji wspierania biblioteki im Jana Długosza w Kłobucku i chcą do tego namówić Gości tej strony.

  • Cztery zbrodnie na cztery pory roku

    Pierwszy ebook Zbrodniczych Siostrzyczek publikowany wyłącznie w Legimi.com. Cztery zupełnie świeże opowiadania, cena 4,99 zł - okazja! Dostępny w Legimi.com

  • Nowa książka Agnieszki Krawczyk już w sprzedaży!

    Zapraszamy do zamawiania nowej książki Agnieszki Krawczyk, "Dolina mgieł i róż", kontynuacji "Magicznego miejsca". Wystarczy tutaj kliknąć na zdjęcie.

  • Konkurs rozpalony do czerwoności!!!

    Uwaga, nasz pierwszy jesienny konkurs, ale z letnią powieścią. W „Więcej czerwieni” Katarzyny Puzyńskiej tłem akcji jest rozgrzane do czerwoności lato. Podajcie po dwa przykłady innych powieści kryminalnych lub sensacyjnych, których akcja toczy się w środku upalnego lata. I napiszcie króciutkie, jedno-dwu zdaniowe uzasadnienie, dlaczego w tych powieściach upalne letnie tło odgrywa ważną rolę. Przyślijcie odpowiedzi do 23 października na adres: m.guzowska@zbrodniczesiostrzyczki.pl. Wyniki konkursu ogłosimy 27 października. Autorzy najciekawszych odpowiedzi otrzymają od wydawnictwa Prószyński i S-ka po egzemplarzu świetnego kryminału „Więcej czerwieni” Katarzyny Puzyńskiej.

  • Konkurs z "Gejszą"

    Dzięki uprzejmości wydawnictwa "Replika" mamy dla Was dwa egzemplarze wznowienia powieści Anny Klejzerowicz "Cień gejszy". Pytanie jak zwykle łatwe: wymień co najmniej dwa inne kryminały z Japonią lub Dalekim Wchodem w tle. Dla utrudnienia - mają to być POLSKIE kryminały! Odpowiedzi przysyłajcie do 10 listopada na adres a.krawczyk@zbrodniczesiostrzyczki.pl

  • Konkurs z bibliotekarką

    Dzięki uprzejmości "Repliki" mamy dla Was dwa egzemplarze najnowszej książki Charlaine Harris "Z jasnego nieba". Prosimy o krótką odpowiedź na pytanie "Dlaczego biblioteka jest świetnym miejscem na dokonanie zbrodni?" Na odpowiedzi czekamy do końca pażdziernika pod adresem a.krawczyk@zbrodniczesiostrzyczki.pl

Konkurs „rozpalony do czerwoności” – ogłaszamy wyniki

 

Już tradycyjnie z opóźnieniem … :-) Przepraszamy… Ale może to i lepiej, rozgrzejemy trochę jesienną aurę.

Ogłaszamy dzisiaj wyniku konkursu „rozpalonego do czerwoności”. Pytanie konkursowe brzmiało: jakie znasz dwie powieści kryminalne lub sensacyjne, które toczą się upalnym latem i w których pogoda odgrywa w fabule istotną rolę.

Kochani, ale mi podpadliście. NIKT nie wymienił „Ofiary Polikseny” Marty Guzowskiej :-) Ale Zbrodnicze Siostrzyczki uwielbiają też klasykę. Poniżej nagrodzone wypowiedzi. Ich autorki otrzymają od wydawnictwa Prószyński i S-ka egzemplarze „Więcej czerwieni” Katarzyny Puzyńskiej.

 

 


Pani Asia Jedrzejewska - Szmek

„a) "Lwiątko" Jozefa Skvorecky'ego

Gorące lato spędzone na basenie jest istotą intrygi, gdyby nie kostium kąpielowy, Karol nigdy nie zwróciłby uwagi na bliznę po  tatuażu obozowym Lenki. Nigdy też nie zrozumiałby, że przypadkowa śmierć jego szefa nie jest taka przypadkowa.

b) "Zło, które żyje pod słońcem" Agathy Christie

Gorące lata i wynikająca z niego opalenizna (albo jej brak) pozwalają na skonstruowanie idealnego alibi. W końcu ujrzawszy charakterystyczny kapelusz słoneczny i długie opalone kończyny, każdy myśli, że na plaży leży Arlena Marshall.”

 

Pani Nikolina Hołda

„(Na marginesie wspomnę, że nie jest to dla mnie łatwe pytanie, bo ja najczęściej czytam
skandynawskie kryminały, gdzie wszędzie śnieg i mróz ;) )
Powieści, których akcja toczy w trakcie upalnego lata to:
"Z pustymi rękami" Valerio Varesi; 
"Fala upału" Richard Castle.
Śledczy w tych kryminałach są jeszcze bardziej marudni niż zawsze, bo zamiast się wczasować
i korzystać z ładnej pogody, muszą tropić i ścigać mordercę.
I to przy bardzo wysokich temperaturach - wcale się im nie dziwię. ;)”


Pani Anna Strzeszewska

„Przykład nr 1:

Marek Krajewski i Mariusz Czubaj „Aleja samobójców”

Gdańsk, czerwiec 2006 roku; nieznośny upał, duchota w małych mieszkaniach „ falowca” i upiorny smród niewywiezionych śmieci (strajk śmieciarzy) utrudniają życie mieszkańcom, a w niektórych budzą mordercze skłonności… I trudno się dziwić!

Przykład nr 2:

Agatha Christie, „Rendez-vous ze śmiercią”

Gorąca sceneria Bliskiego Wschodu, otyła, upiorna stara pani Boynton, tyranizująca otocznie, a szczególnie swoją rodzinkę podczas egzotycznej podróży; chore namiętności, chore skłonności, chore ambicje. I wokół ten morderczy upał, co niektórym podnosi ciśnienie, a nawet przyprawia o apopleksję…”

 
(…), (…) i (…), czyli „The best of Wilq Superbohater” Bartosza i Tomasza Minkiewiczów
Recenzje | Wpisany: środa, 29 października 2014 08:12 przez: Administrator2   

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Pierwszy dreszcz podniecenia (tak, podniecenia!) poczułam, kiedy zobaczyłam w zapowiedziach wydawnictwa Prószyński i S-ka okładkę „The best of Wilq”. Drugi dreszcz, kiedy, dzięki uprzejmości wydawnictwa, znalazłam tom w skrzynce pocztowej. Bo Wilq…  Ale może od początku.

 

 

 

Na komiks braci Minkiewiczów o superbohaterze z Opola natrafiłam przez przypadek, wiele lat temu. Ktoś mi polecił, ktoś o nim powiedział…? To było na długo zanim Minkiewicze zaczęli rysować dla Wyborczej przezabawne kawałki o naukowcach. Ale Wilq już dawno był na świecie i miał się dobrze. A ja się przekonałam, że nic, ale to nic, nie leczy jesiennej chandry lepiej, niż odcinek lub dwa o przygodach opolskiego superherosa.

Oto Wilq. Mieszkaniec opolskiego blokowiska. Posiada supermoce, a na koszulce symbol żółwia, którym, jak Batmana, rzucając cień trzymanego za nogę żółwia na niebo, wzywa go komisarz Gondor. Dlaczego żółwia, nie wilka? Cytuję: „Wilq nosi znak Rzuffa i nie ma się nad czym zastanawiać. Wilq bardziej lubi nazwę Wilq, niż nazwę Rzuff, a woli znak Rzuffa, niż Wilqa. Zrozumiano?”

 
Spotkanie z Adamem Cioczkiem
Aktualności | Wpisany: poniedziałek, 27 października 2014 19:36 przez: Administrator2   

Wieczór autorski Adama Cioczka – autora powieści kryminalnej pt. „Koniec gry”

Wydawnictwo Videograf zaprasza miłośników dobrych kryminałów na spotkanie z Adamem Cioczkiem – autorem książki „Koniec gry”.

Fragmenty powieści będzie czytać Bronisław Cieślak – aktor i dziennikarz.

Rozmowę z autorem poprowadzi Remigiusz Grzela – pisarz i krytyk literacki.

Spotkanie odbędzie się 5 listopada br. o godz. 20.00 w klubie Znajomi Znajomych,

w Warszawie przy ul. Wilczej 58 A.

 

 
Nadciąga Gdańska Afera Kryminalna!
Aktualności | Wpisany: poniedziałek, 27 października 2014 19:09 przez: Administrator2   

Gdańska Afera Kryminalna

czytamy – inspirujemy – tworzymy

GAK to coroczna zabawa z kryminałem. Jeśli kochasz kryminały tak jak my, zapraszamy! Śledź informacje, szukaj tropów, nie daj się zmylić przeciwnikowi. Przed nami:

- spotkania twarzą w twarz z „kryminalistami” (będzie ostro!)

- mnóstwo papierkowej roboty (na pewno nie zabraknie Ci lektur!)

- niebezpieczne wędrówki po mieście wraz z naszymi detektywami (wierz nam, nie znasz jeszcze Gdańska!)

- i zaskakujące zwroty akcji (kto wie, może i Ty zostaniesz naszym pisarzem!)

 

przyłącz się do nas!


 

 
Zbrodnia w klasztorze czyli „Patron” Mateusza M. Lemberga
Recenzje | Wpisany: czwartek, 23 października 2014 07:12 przez: Administrator2   

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Co najmniej od czasu „Imienia róży” Umberto Eco wiadomo, że nie ma to jak zbrodnia w klasztorze. Taka zbrodnia spełnia wszystkie warunki potrzebne do napisania udanej powieści kryminalnej bądź thrillera: jest owiana tajemnicą, klasztor to miejsce trudno dostępne (dosłownie i w przenośni) dla ludzi z zewnątrz i mające własne trupy po klasztornych szafach. Reguła klasztorów wywodzi się z głębokiego średniowiecza, dla większości ludzi jest więc słabo zrozumiała, a zasady życia wspólnoty co najmniej dziwne. Może taki Adso z Melku czuł się w klasztorze jak ryba w wodzie, ale dzisiejszy detektyw czuje się tam jak ryba na lądzie, i to zaraz na samym początku ewolucji, kiedy nie wiadomo było, czy przetrwa czy wymrze. Co ma więc biedny detektyw zrobić, żeby przeniknąć do klasztornej wspólnoty i rozwiązać zagadkę?

 

 

 

Mateusz Lemberg w „Patronie” wybrnął z tego problemu bardzo elegancko. Witczak (ksywka Zero), policjant który w „Zasłudze nocy” załamał się psychicznie, leczy się w szpitalu dla nerwowo chorych. Ale od tego leczenia jeszcze bardziej świruje, trochę z bezczynności, a trochę z powodu skutków ubocznych leków, jakie przyjmuje. Wypisuje się więc na własne życzenie, a chcącego go zatrzymać lekarza - szantażuje. Jego zwierzchnicy nie bardzo wiedzą, co z tym fantem zrobić, przydzielają go więc do sprawy tajemniczych bezgłowych zwłok, znalezionych w klasztorze. Samą głowę zresztą też znaleziono, w tabernakulum, ze sprytnie zamontowaną maszynerią poruszającą żuchwą i podłączoną do magnetofonu odtwarzającego tekst z Biblii.

 
„Gaja Grzegorzewska zamkła miasto maczety i noża w obrębie jednej dzielnicy”. Z autorką „Betonowego pałacu” o mieście, języku i uwielbieniu dla złych bohaterów rozmawia Marta Guzowska

 

MG: To pytanie musi paść: czy Julia Dobrowolska to Ty?

 

GG: Nie, to nie ja. Naprawdę niewiele mnie z nią łączy poza kolorem włosów i tym że obie lubimy koty, ubrania i dzielnicę Dębniki. Julia z książki na książkę obrasta coraz grubszym pancerzem, coraz mniej ją rusza. Mnie całe szczęście udaje się zachować wrażliwość i odczuwać silne emocje. Chyba najbliżej mi do kuzyna Julii Tomka, który mówi: „Nie chcę doczekać dnia, w którym będę sobie robił jaja nad zastrzelonym przez siebie człowiekiem.” Z drugiej strony oczywiście posługuję się ironią i cynizmem zarówno w tym, co tworzę, jak i w życiu codziennym. Wierzę w terapeutyczną funkcję śmiechu, grubych żartów czy czarnego humoru, to pomaga oswoić tragiczne zdarzenia. Bez zachowania dystansu ciężko byłoby żyć na tym okropnym świecie.

 

 

 

MG: A może Mała Caryca to jakieś Twoje alter ego? Czasami ubierasz się w podobnym stylu… :-)

 

GG: Ja? Przecież Mała Caryca preferuje dosyć niszowy styl nastolatki emo, nawiązujący do mangi, anime, Rodziny Adamsów i starych horrorów. Okropny, jeśli mam być szczera. Nie przepadam za tą postacią. To psychopatka żywiąca się emocjami innych ludzi, bo nieposiadająca własnych. Jest nawet gorsza od Nutki czy Kakałka. Tamci mają jakiś ludzki rys, jakieś emocje, traumy. Greta jest wyjałowiona ze wszystkiego co ludzkie. Przypomina żywego trupa. Jest to chyba najbardziej komiksowa postać jaką stworzyłam.

 

 
Raz, dwa, trzy następny będziesz ty, czyli „Nie gaś światła” Bernarda Miniera
Recenzje | Wpisany: sobota, 18 października 2014 18:04 przez: Administrator2   

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Jeśli się nie mylę, różnica między thrillerem a thrillerem psychologicznym polega na tym, że w zwykłym thrillerze bohater musi uratować przed spiskiem i katastrofą świat z przyległościami, a w thrillerze psychologicznym bohater musi ocalić tylko własne cztery litery, podczas gdy świat świetnie się ma bez niego. Ale thriller psychologiczny dotyczy jednej lub kilku osób i opisuje ich doznania bardzo intymnie, więc wywołuje u czytelnika dreszcz przerażenia o wiele potężniejszy niż zwykły thriller. Bo, z ręką na sercu, czego boicie się bardziej: epidemii eboli, czy tego, że ktoś może porwać Wasze dziecko sprzed szkoły?

 

 

„Nie gaś światła” Bernarda Miniera jest przykładem thrillera psychologicznego w mistrzowskim wydaniu. Christine, dziennikarka radiowa, ma narzeczonego, z którym planują rychły ślub, niezłe zarobki, udane życie towarzyskie, ładne mieszkanie i uroczego pieska. W dniu Bożego Narodzenia znajduje w skrzynce na listy kartkę z informacją, że ktoś chce popełnić samobójstwo. Ktoś, kogo Christine nie zna i nie jest nawet pewna, czy kartka była adresowana do niej, czy dostała się do skrzynki przez omyłkę. Ku niezadowoleniu narzeczonego i ryzykując spóźnienie się na świąteczny obiad do jego rodziców robi rajd po sąsiadach z kamienicy. Nikt nic nie wie, Christine spóźnia się na ten cholerny obiad i to jest początek końca.

 

 
Pierwszy na liście – recenzja Likwidator a’44 Dominika Kozara
Recenzje | Wpisany: piątek, 17 października 2014 12:44 przez: Administrator2   

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Akcja historycznego thrillera Kozara toczy się w Warszawie tuż przed wybuchem powstania. Jest to dramatyczny moment – żołnierze podziemia szykują się do walki, a za Wisłą już stoją oddziały radzieckie. Wydaje się, że wolność i niepodległość są tak blisko – jak historia pokaże, nic bardziej mylnego, ale na razie miasto nie zna jeszcze swego tragicznego losu.  W Warszawie toczy się zupełnie inna gra. Oto w mieście grasuje seryjny morderca, zabijający wg listy. Ofiarami padają oficerowie gestapo, wsławieni w brutalnym przesłuchiwaniu więźniów, ale też Polacy. Kto ich morduje i dlaczego? Do rozwiązania tej zagadki zostaje wyznaczona osobliwa para śledczych: niemiecki funkcjonariusz Kripo (policja kryminalna) Schneider i Polak, przed wojną komisarz policji państwowej, Wolak. Ten ostatni został specjalnie do poprowadzenia tej sprawy zwolniony z Oświęcimia.

 

 
Nasze patronaty: Adam Cioczek „Koniec gry”. Fragment

 

* * *

Dym papierosowy osiadał na każdym meblu i wdzierał się w płuca z precyzją zdalnie sterowanego pocisku. Szachownica, stół, butelka wódki i dwóch kumpli wpatrzonych w figury, jakby od kolejnego ruchu zależało całe ich życie. Edward Chojar zaciągnął się papierosem, kiedy Andrzej Torski zbijał wieżę. Między oboma mężczyznami było jakieś podobieństwo, jakby ilość wspólnych przeżyć, odbytych rozmów, wypowiedzianych słów zbliżyła ich także fizycznie. Dawno już przekroczyli tę granicę, za którą dwóch ludzi może milczeć bez najmniejszego skrępowania, obaw i cienia wstydu. Wyprostowane sylwetki, pociągłe twarze, sprężyste, szybkie ruchy i spojrzenie. Tak trudne do odgadnięcia. Skoncentrowane, pewne i spokojne; wciąż takie samo jak przed laty. Chojar był jakieś pół głowy wyższy i szczuplejszy od przyjaciela, którego sylwetka, pomimo prawie sześćdziesięciu lat na karku, dawała przykład wielu w połowie młodszym od niego: płaski brzuch, rozbudowane ramiona i bicepsy odznaczające się pod obcisłym T-shirtem. Obaj z lekkim śladem siwizny na włosach, rzucającym się w oczy dopiero po dłuższej chwili. Chojar dobrze pamiętał, kiedy spotkali się po raz pierwszy. Miał czternaście, może piętnaście lat. W ciepły sierpniowy dzień nakładał przynętę na własnej roboty wędkę, kiedy kilkanaście metrów dalej usiadł chłopiec i także zarzucił przed siebie. Ubrany w poszarpane krótkie spodnie, najprawdopodobniej wycięte niedbale z dłuższej zimowej wersji, z wsuniętymi na stopy dziurawymi butami, co chwilę drapał się do krwi po zgryzionej przez komary łydce. Cicho, z jakąś niespotykaną w tym wieku cierpliwością każdy z osobna czekał na choćby najmniejsze poruszenie spławika, by zaciąć i wprawić w ruch kołowrotek. Jeśli nie było brania, potrafili z pełną koncentracją przez kilka godzin wypatrywać właściwej chwili, śledząc nieruchomą taflę wody, a gdy dzień dobiegał końca, po prostu zwijali wszystko i szli w swoją stronę.

 

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 14

 

 

 

To grupa pisarska założona przez trzy autorki kryminałów: Martę Guzowską („Ofiara Polikseny” "Głowa Niobe"), Agnieszkę Krawczyk („Morderstwo niedoskonałe”, "Dziewczyna z aniołem") i Adriannę Michalewską („Zaułki zbrodni”). Adrianna Michalewska pożegnała się z naszą stroną 25.01.2014 r., rozpoczynając karierę solową (link TUTAJ) - życzymy jej powodzenia i dziękujemy za wspólne prowadzenie strony!

W 2012 r. we trójkę wydałyśmy antologię opowiadań "Mordercze miasta", zaś w 2013 "Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście".

W 2013 r. Marta Guzowska została laureatką Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść kryminalną za "Ofiarę Polikseny".

W 2014 r. ukazał się pierwszy ebook Marty Guzowskiej i Agnieszki Krawczyk "Cztery zbrodnie na cztery pory roku" wydany przez Legimi.

Hasłem strony jest „Siła Sióstr” – chcemy, by dołączyły do nas wszystkie kobiety piszące kryminały i czytające tego rodzaju powieści. Pokażmy ile nas jest, wymieńmy się doświadczeniami i spostrzeżeniami.





Anna Fryczkowska



Anna Fryczkowska - pisarka, autorka scenariuszy. Z wykształcenia italianistka, pracowała jako kelnerka, sekretarka, tłumaczka, reporterka, redaktorka. Mieszka w Warszawie z mężem i dwójką dzieci. Wydała cztery powieści. ?Starsza pani wnika? jest jej drugim kryminałem po ?Kobiecie bez twarzy? (2011).

Blog autorki: annafryczkowska.blox.pl

 

fot. M. Kozak dla WPROST