Nowości i konkursy

  • Zbrodnicze Siostrzyczki

    Zbrodnicze Siostrzyczki to duet pisarek kryminałów: Marta Guzowska i Agnieszka Krawczyk. Kontakt z nami m.guzowska@zbrodniczesiostrzyczki.pl i a.krawczyk@zbrodniczesiostrzyczki.pl

  • Seria "Magiczne miejsce' Agnieszki Krawczyk w sprzedaży

    "Magiczne miejsce", "Dolina mgieł i róż", "Ogród księżycowy" i "Jezioro marzeń" - wszystkie cztery części obyczajowej serii Agnieszki Krawczyk o małej miejscowości Ida są już dostępne w sprzedaży. Może je kupić w Bonito, Matrasie, Empiku, Ravelo i wielu innych księgarniach stacjonarnych i internetowych

  • Zbrodnicze Siostrzyczki wspierają bibliotekę w Kłobucku

    Zbrodnicze Siostrzyczki przyłączają się do akcji wspierania biblioteki im Jana Długosza w Kłobucku i chcą do tego namówić Gości tej strony.

  • Cztery zbrodnie na cztery pory roku

    Pierwszy ebook Zbrodniczych Siostrzyczek publikowany wyłącznie w Legimi.com. Cztery zupełnie świeże opowiadania, cena 4,99 zł - okazja! Dostępny w Legimi.com

  • Nowy kryminał Marty Guzowskiej "Wszyscy ludzie przez cały czas"

    Mario Ybl powraca po raz trzeci. Tym razem akcja powieści toczy się na Krecie, od Niedzieli Palmowej do Wielkanocy.Znowu ktoś oczywiście zginie, a prawda okaże się straszniejsza niż można się spodziewać!

Nasze patronaty. „Zginę bez ciebie” Roberta Ostaszewskiego

 

Roberta Ostaszewskiego znacie z kryminałów pisanych wspólnie z Martą Mizuro i Violettą Sajkiewicz. „Zginę bez ciebie” to kryminał napisany solo. Co możemy powiedzieć? Robert, napisz więcej! A Wy pędźcie na targi książki. Robert Ostaszewski podpisuje „Zginę bez ciebie” między godziną 10 i 11, na stoisku 31/D5.

 

 

Podkomisarz Konrad Rowicki, po traumatycznych przejściach związanych z depresją żony, wraca do rodzinnego Ciechanowa, gdzie zajmuje się sprawą tajemniczych samobójstw nastolatek. Po oficjalnym zakończeniu śledztwa postanawia prowadzić je na własną rękę. Dlaczego Rowickiemu tak zależy, by do końca wyjaśnić zamkniętą już sprawę? Mnożą się wątpliwości. Podkomisarz, zwodzony kolejnymi tropami, dopasowuje elementy misternie skonstruowanej układanki i dokonuje szokującego odkrycia.

 

Równolegle do kolejnych etapów kryminalnej zagadki, w ,,zapiskach depresjoholika”, poznajemy historię dręczonego dramatycznymi wspomnieniami Rowickiego. Czy bohater doświadczony bolesną stratą będzie w stanie wrócić do normalnego życia?

Robert Ostaszewski w pierwszym tomie porusza wiele ważnych kwestii – samobójstwo, stalking, przemoc w rodzinie, życie na polskiej prowincji.

 

 

 

Autor bardzo sugestywnie tworzy klaustrofobiczną scenerię, w której czytelnik ma poczucie permanentnego zagrożenia. Robert Ostaszewski pokazuje tę stronę ludzkiej psychiki, która zdeterminowana dramatycznymi przeżyciami ulega poważnym zaburzeniom i czyni człowieka nieobliczalnym. Doskonale łączy kryminał ze świetnie skonstruowaną powieścią psychologiczną, stopniowo budując napięcie i doprowadzając do zaskakującego finału.

 

,,Wciągająca intryga, stylowy policjant, skandal obyczajowy i brudna polityka w tle. >>Zginę bez ciebie<< to po prostu porządna, klasyczna szkoła kryminału. Korzystanie ze sprawdzonych wzorców, które dają oryginalny efekt” tak o najnowszym kryminale Roberta Ostaszewskiego pisze Mariusz Czubaj.

 

Robert Ostaszewski (ur. 1972) – prozaik (autor powieści kryminalnych), krytyk literacki. Autor ponad 1000 tekstów opublikowanych w prasie codziennej i pismach literacko-społecznych, m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Polityce”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowych Książkach”, „Twórczości”, „Odrze”, „FA-arcie”. Były redaktor naczelny „Portalu Kryminalnego”. Juror Nagrody Kryminalna Piła dla najlepszego kryminału miejskiego. Prowadzi warsztaty literackie, m.in. w ramach Studium Literacko-Artystycznego przy UJ. Autor bloga krytyczno-literackiego „Mania literatury” - http://robertostaszewski.bloog.pl. Mieszka w Krakowie.

 
Wywiad z Remigiuszem Mrozem
Nasze patronaty | Wpisany: czwartek, 19 maja 2016 06:38 przez: Ogórek   

Mam na co czekać - Z Remigiuszem Mrozem rozmawia Agnieszka Krawczyk

ZS: Dwie Pańskie powieści: „Kasacja” i „Zaginięcie” zostały nominowane do nagrody Wielkiego Kalibru  i zdarzyło się to po raz pierwszy od momentu powstania tej nagrody. Jest to ogromny sukces zarówno Pański, jak i Pańskich, bardzo lubianych przez czytelników, bohaterów: Chyłki i Oryńskiego. Proszę powiedzieć, czy Pańskie wykształcenie i zainteresowania zawodowe są pomocne (czy też wręcz przeciwnie – przeszkadzają) w tworzeniu tego typu powieści sądowych/prawniczych?

RM: Niespodzianka była zaiste niesamowita – nie spodziewałem się jednej nominacji, co dopiero dwóch. Przez cały dzień starałem się objąć to umysłem, ale w końcu musiałem uznać swoją porażkę. Do teraz wydaje mi się to nierealne.

A wykształcenie właściwie wiąże się z tym, że można zaoszczędzić trochę czasu na researchu. Podstawowe kwestie pamięta się ze studiów, a kiedy trzeba odświeżyć wiedzę, wiadomo, gdzie szukać. W dodatku zderzenie z suchym i siermiężnym językiem aktów normatywnych (i tym, co Anglicy nazywają legalese) odbywa się ze znacznie mniejszą szkodą dla autora, bo jest do tej nomenklatury przyzwyczajony.

Czasem bywa też tak, że niewiedza jest błogosławieństwem. Ot, choćby wtedy, gdy powieść wymusza określone, atrakcyjne fabularnie, ale zupełnie nierealne posunięcie adwokata na sali sądowej, sędziego podczas orzekania w przedmiocie tymczasowego aresztowania czy prokuratora w trakcie sporządzania aktu oskarżenia… Autor staje wówczas przed jednym z tych niezbyt przyjemnych dylematów, kiedy trzeba ocenić, jak daleko sięga licentia poetica. I zdecydowanie łatwiej podjąć decyzję, kiedy możemy cieszyć się błogą nieświadomością tego, jak być powinno.

 

 
Dzisiaj premiera – recenzja „Trawersu” Remigiusza Mroza
Nasze patronaty | Wpisany: środa, 18 maja 2016 07:38 przez: Administrator   

Bestia – to my. "Trawers" Remigiusza Mroza

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Komisarz Wiktor Forst powraca, by po raz trzeci zmierzyć się z Bestią z Giewontu. Czy będzie to ostateczna rozgrywka i czy autor szykuje dla nas jakieś niespodzianki – tego oczywiście nie zdradzę, ale powiem jedno: Mróz w brawurowym stylu zakończył swoją trylogię.

Po wydarzeniach opisanych w „Przewieszeniu” Wiktor Forst siedzi w więzieniu na krakowskim Podgórzu. Został skazany na 25 lat za dokonane na Ukrainie zabójstwo nacjonalisty, odpowiedzialnego za wojenne zbrodnie, ale też powiązanego z Synami Światłości, tajemniczą sektą, którą kieruje Bestia, mordująca ludzi w Tatrach. W pierwszym tomie, czyli „Ekspozycji” Forst trafił do więzienia Czarny Delfin w Rosji i choć jego obecna odsiadka jest zaledwie urlopem przy tym, co go spotkało za wschodnią granicą, to też nie jest łatwo. Były glina ma przeciwko sobie osadzonych, poza tym uzależnił się od heroiny, którą tłumi migrenowe bóle głowy. Komisarz kompletnie stracił nadzieję. Nie liczy na to, że kiedykolwiek wyjdzie, nie zależy mu na życiu, stara się jakoś egzystować na granicy śmierci.

Tymczasem w Kościelisku, w Zakopanem, zostaje zakwaterowana grupa syryjskich uchodźców, którzy właśnie przekroczyli słowacką granicę. W tym samym czasie na górskim szlaku zostają odnalezione zwłoki mężczyzny – ofiara nie ma dokumentów, nie można jej też zidentyfikować, bo wybito jej wszystkie zęby i obcięto opuszki palców. W ustach zamordowanego tkwi jednak współczesna syryjska moneta, co od razu kieruje podejrzenia w stronę „obcych”. W mieście zaczyna się niepokój, który zaowocuje nie tylko niechęcią wobec migrantów, ale atakami agresji.

 

Ze sprawą morderstwa muszą się zmierzyć inspektor Edward Osica i prokurator Dominika Wadryś-Hansen, która „wsadziła” do więzienia Forsta.

 
Weekend we czwartek. „Sulak. Przestępca z zasadami” Philippe’a Jaenady. Fragment

 

 

Ostatnimi czasy sporo piszę.

Nie ma to jednak nic wspólnego z autobiografią.

Zresztą już na samą myśl o tym przechodzą mnie dreszcze.

Ktoś przecież zajmie się tym po mojej śmierci.

Bruno Sulak, 22 stycznia 1985

 

PROLOG

To ile za tego psa w witrynie? Hau! Hau! Na gramofonie w restauracji Krief w Sidi Bu-l-Abbas siostrzenica szefa włącza ostatnią płytę Line Renaud o prędkości siedemdziesięciu ośmiu obrotów na minutę, która pojawiła się w sklepach zaledwie dwa miesiące temu. Dziewczyna ma na sobie zwiewną czerwono-białą sukienkę. Młody legionista od tygodnia przychodzi tu każdego dnia i siada przy stoliku w głębi sali, nie spuszczając z dziewczyny wzroku, chociaż robi to dyskretnie. Ten przystojny blondyn o niebieskich oczach, bez prawej ręki, wreszcie po raz pierwszy odważył się do niej odezwać: poprosił, aby wybrała dla niego jakąś płytę, tę, na którą będzie miała ochotę. On nazywa się Stanislas Sulak, ma dwadzieścia dwa lata. Ona nazywa się Marcelle Amoyel i tak jak on ma dwadzieścia dwa lata. Zawirowała biało-czerwoną sukienką, lekko rozbawiona podeszła do płyt i trochę przypadkowo wybrała spośród nich okładkę z Chien dans la vitrine, wielki szlagier tamtych czasów. Stanislas powróci tu nazajutrz i poprosi ją o tę samą płytę, a potem dzień później znowu, i znowu, i codziennie, po południu, prosić ją będzie o tę samą płytę, którą dla niego włączy, chociaż żadne z nich, rzecz jasna, nawet nie przeczuwa, że pewnego dnia, a odległy to jeszcze dzień, mały piesek zmieni się w panterę. W panterę w witrynie. Ich syn nie zapyta nawet, ile ona kosztuje. Pięćdziesiąt dziewięć lat później, w kąciku na pierwszym piętrze café de Flore, śliczna młoda brunetka rozmawiać będzie po angielsku z młodym, jasnowłosym Holendrem. Oboje zamówili to samo, napar z werbeny. Kiedy powoli miesza łyżeczką w wielkiej filiżance, jej spojrzenie gubi się gdzieś w pustce nad stołem, tak jak cukier rozpuszcza się w filiżance i jak piosenki Line Renaud rozpływają się w odległej przeszłości. To wnuczka Marcelle i Stanislasa, Amélie Sulak. Siedzę ze szklanką piwa półtora metra dalej, udając, że czytam gazetę, ale słucham, o czym mówią. Nie wszystko rozumiem. Wydaje mi się, że rozmawiają o jakichś fotografiach, o stromym wybrzeżu, o jakiejś wspinaczce, ona się uśmiecha. Umówiłem się z nimi, a przede wszystkim z nią na spotkanie, ale nie wiem już sam, co mi strzeliło do głowy, gdy ją rozpoznałem (widziałem jej zdjęcie w internecie), bo nie potrafiłem zdobyć się na odwagę, aby do nich podejść i odezwać się, zasiadłem więc mimowolnie przy sąsiednim stoliku, odpychany przez już sam nie wiem jaką siłę, która nie pozwalała mi im przeszkadzać. No a teraz, to jasne, jest już za późno, gdyż minęło co najmniej pół godziny: jeśli się do nich odwrócę i przedstawię, wezmą mnie za wariata. Wysoki kelner w czerni i bieli podchodzi do mnie, zamawiam jeszcze jedno piwo, gdy prawie jednocześnie Amélie wyciąga do niego banknot dwadzieścia euro i paragon, zbierając się do wyjścia, a nas na dwie sekundy połączył ten wielki, chudy kelner. Kiwa głową w moją stronę, oddaje jej resztę, niedużo tego jest, a potem oddala się zmęczonym, ale profesjonalnym krokiem i idzie schodami prowadzącymi na parter café de Flore, daleko od restauracji Krief w Sidi Bu-l-Abbas i tamtego gramofonu. A tymczasem w ciągu pięćdziesięciu dziewięciu lat wielu ludzi się urodziło, wielu ludzi zmarło, było wielu ludzi bardziej lub mniej dobrze nastawionych do życia, bardziej lub mniej wrażliwych, na ziemi pojawiło się wielu ludzi, którym poszczęściło się bardziej lub mniej, a wśród nich był też Bruno Sulak.

 

 

 

 
Weekend we czwartek. „Sulak. Przestępca z zasadami” Philippe’a Jaenady

 

Pamiętacie, że w naszej serii „weekend we czwartek” zamieszczamy książki, od których ciężko się oderwać nawet w środku tygodnia, kiedy nazajutrz trzeba rano wstać. Macie szczęście, że za kilka dni Święta! Od biografii Sulaka, włamywacza zwanego współczesnym Arsenem Lupinem nie można się oderwać. Rzadko wpada nam książka napisana z takim nerwem, fantazja i temperamentem. Podtytuł głosi „biografia subiektywna” i to prawda, w „Sulaku” jest równie wiele Sulaka, co Jaenady. Obaj to arcyciekawe postacie. Polecamy!

 

 

Bruno Sulak – złoczyńca-dżentelmen – żył naprawdę. Na początku lat 80. dwudziestego wieku był najbardziej poszukiwanym człowiekiem we Francji.

W innych okolicznościach mógłby zostać najlepszym francuskim gliną, ale przypadek sprawił, że został przestępcą i jednocześnie najbardziej fascynującą postacią swoich czasów. Philippe Jaenada pieczołowicie odtwarza losy Sulaka i jego ewolucję jako gangstera. Nie szczędzi czytelnikom anegdot i szerokiego tła historyczno-społecznego, a bohaterowi wyrazów sympatii (a może nawet uznania) dla jego bezkrwawych i pełnych fantazji poczynań.

 

 

 

 
Nasze patronaty: „Podróż do Transywanii” Czingiza Abdułłajewa
Nasze patronaty | Wpisany: wtorek, 17 maja 2016 10:11 przez: Ogórek   

Zbrodnicze Siostrzyczki bardzo lubią odmianę. Zawsze szukamy innych kryminałów, niż klasyczny już skandynawski czy brytyjski schemat. I znalazłyśmy perełkę!

Przeczytajcie koniecznie „Podroż do Transylwanii” Czingiza Abdułłajewa, część bestsellerowego cyklu o super agencie Drongo.

Drongo, światowej sławy ekspert do spraw przestępczości, przyjeżdża na międzynarodową konferencję do Rumunii. Już na drugi dzień dowiaduje się, że kilku uczestników kongresu otrzymało listy z pogróżkami. Anonimowy nadawca ostrzegł ich przed niebezpieczeństwem związanym z duchem hrabiego Drakuli. Prawie wszyscy, w tym również Drongo, uznają to za głupi żart. Gdy jednak niespodziewanie giną dwie osoby, ekspert zmienia zdanie i rozpoczyna dochodzenie…

 

Czingiz Abdułłajew, azerbejdżański pisarz i publicysta, urodził się w 1959 roku w Baku. Po ukończeniu studiów prawniczych podjął pracę w Ministerstwie Obrony ZSRR, potem jako oficer sił specjalnych działał m.in. w Polsce, Niemczech, Angoli i Afganistanie. Był dwukrotnie ranny, za służbę został wyróżniony orderami Lenina, Czerwonego Sztandaru i Czerwonej Gwiazdy. W latach 80. rozpoczął karierę pisarską. Tworzy po rosyjsku i azerbejdżańsku. Napisał ponad 190 powieści, wiele opowiadań i artykułów oraz 60 scenariuszy. Jego książki, przetłumaczone na 30 języków i wydane m.in. w USA, Chinach, Izraelu i Albanii, rozeszły się w łącznym nakładzie 28,5 miliona egzemplarzy. Amerykański dziennik „The Christian Science Monitor” uznał Abdułłajewa za jednego z najlepszych współczesnych twórców powieści detektywistycznych. Podróż do Transylwanii należy do składającego się z ponad 100 powieści cyklu o przygodach superagenta Drongo.

 
Nasze patronaty: „Podróż do Transywanii” Czingiza Abdułłajewa. Fragment
Nasze patronaty | Wpisany: wtorek, 17 maja 2016 10:06 przez: Ogórek   

„Rozdział 8

Gdy Drongo schodził na parter, usłyszał narastający szum. Na korytarzu minął ponurą Katibę, która odwróciła się, nawet nie odpowiedziawszy na

przywitanie, jak gdyby znowu jej czymś zawinił. Przy drzwiach tłoczyli się mężczyźni. Dwaj amerykańscy profesorowie rozmawiali ze sobą ściszonym głosem.

Mimo że pokój był otwarty, wszyscy stali na korytarzu, nie wchodząc do środka. Obok nich przestępował z nogi na nogę wyraźnie skonsternowany Pănciulescu. Nigdzie nie było włoskiego profesora.

– Co tu się stało? – zapytał Drongo, podchodząc do nich.

– Morderstwo – mruknął Wisler. – Jakiś łajdak próbował w nocy okraść panią Lungul, a gdy się obudziła, to dwukrotnie do niej strzelił. Powinien pan tam wejś

– To po prostu tragedia! – powiedział z przejęciem Gordon.ć, jest pan przecież ekspertem do spraw poważnych przestępstw kryminalnych, to w końcu pana profesja. Pan Sidi Kakub już tam jest.

– Przepraszam panów – powiedział Drongo i wszedł do pokoju, gdzie było dosyć chłodno, ponieważ okno otwarto na oścież.

Na łóżku leżała Eugenia. Miała na sobie koszulę nocną. Obok łóżka stał Sidi Kakub, który zapewne szukał jakichś pozostawionych przez przestępcę śladów. Na krześle przy stole siedział zdezorientowany i smutny Brâncuşi, stojąca obok Lesia Ştefănescu próbowała go uspokoić. Byli tu wszyscy oprócz profesora Trombettiego.

 

 
Dziś premiera "Czarna wołga" Maciej Żurawski
Aktualności | Wpisany: piątek, 29 kwietnia 2016 20:39 przez: Administrator   

Dzisiaj premiera! Maciej Żurawski "Czarna wołga"

Wrocław, 1983 rok. Miastem wstrząsa seria brutalnych zabójstw dokonywanych w windach. Kapitan Kazimierz Zgrobel, zmęczony milicjant po przejściach, próbuje znaleźć mordercę. Ten jednak dziwnie łatwo wymyka się dochodzeniowcom. Śledztwo przenosi się do podejrzanych knajp i mętnych spelunek, gdzie strumieniami leje się wódka, a prostytutki oferują swoje przybladłe wdzięki. Wśród nich Zgrobel, wspominając dawne sprawy, usiłuje dociec prawdy. Także o własnym życiu...

 

Maciej Żurawski – dziennikarz telewizyjny (Niech żyje kino, Paragraf 148 – kara śmierci), dokumentalista (Mój Mikstat, Światy Jana Jakuba K.), reżyser (Willa, teledyski: Lech Janerka, Świetliki), wokalista (Siła Przebicia). Czarna wołga jest jego debiutem literackim.

 
Dzisiaj premiera – „Obce dziecko” Rachel Abbott
Aktualności | Wpisany: środa, 27 kwietnia 2016 06:32 przez: Administrator   

Recenzja Agnieszki Krawczyk

Dzisiaj premiera – „Obce dziecko” Rachel Abbott

Caroline Joseph ginie w dziwnym wypadku samochodowym – auto wpada w poślizg tuż po tym, jak kobieta otrzymała tajemniczy telefon. Z wraku znika malutka córeczka Caroline i Davida – Natasha. Jak doszło do wypadku i kto zabrał dziecko? Ta zagadka pozostaje niewyjaśniona, doprowadzając Davida Josepha do szaleństwa wyrzutów sumienia. Po kilku latach wszystko zdaje się wracać do normy: David ma drugą żonę Emmę i synka Olliego. Niestety, mozolnie budowane szczęście znowu legnie w gruzach za sprawą wołania z przeszłości. Tajemne sprawki, brudne sekrety wychodzą na jaw, rzutując na życie ludzi w okrutny sposób. Rodzina znajdzie się w pułapce, a cena za wolność będzie bardzo wysoka.

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 3

 

 

 

To grupa pisarska założona przez trzy autorki kryminałów: Martę Guzowską („Ofiara Polikseny” "Głowa Niobe"), Agnieszkę Krawczyk („Morderstwo niedoskonałe”, "Dziewczyna z aniołem") i Adriannę Michalewską („Zaułki zbrodni”). Adrianna Michalewska pożegnała się z naszą stroną 25.01.2014 r., rozpoczynając karierę solową (link TUTAJ) - życzymy jej powodzenia i dziękujemy za wspólne prowadzenie strony!

W 2012 r. we trójkę wydałyśmy antologię opowiadań "Mordercze miasta", zaś w 2013 "Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście".

W 2013 r. Marta Guzowska została laureatką Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść kryminalną za "Ofiarę Polikseny".

W 2014 r. ukazał się pierwszy ebook Marty Guzowskiej i Agnieszki Krawczyk "Cztery zbrodnie na cztery pory roku" wydany przez Legimi.

Hasłem strony jest „Siła Sióstr” – chcemy, by dołączyły do nas wszystkie kobiety piszące kryminały i czytające tego rodzaju powieści. Pokażmy ile nas jest, wymieńmy się doświadczeniami i spostrzeżeniami.





Agnieszka Lingas - Łoniewska



 

Agnieszka Lingas - Łoniewska - wrocławianka, pisząca książki łączące sensacje z romansem, kochająca zwierzaki, Within Temptation i jeszcze kilka ostrzejszych dźwięków.

Autorka książek:
"Bez przebaczenia",
"Zakręty losu",
?Zakład o miłość?,
?Szósty?
?W zapomnieniu?

Laureatka konkursu na kryminalne opowiadanie z Dolnym Śląskiem w tle.
Ma także na swoim koncie udział w antologiach literackich: ?Książki Moja Miłość? i ?31.10 Halloween po polsku?.

Tworzy w internecie stronę Czytajmy Polskich Autorów, która ma na celu propagowanie polskiej prozy, prowadzi bloga z recenzjami, organizuje cykliczne konkursy, w których można wygrać książki polskich autorów.

Strona autorki: www.agnesscorpio.pl
Blog autorki: www.agnesscorpio.blogspot.com