Nowości i konkursy

  • Seria "Magiczne miejsce' Agnieszki Krawczyk w sprzedaży

    "Magiczne miejsce", "Dolina mgieł i róż", "Ogród księżycowy" i "Jezioro marzeń" - wszystkie cztery części obyczajowej serii Agnieszki Krawczyk o małej miejscowości Ida są już dostępne w sprzedaży. Może je kupić w Bonito, Matrasie, Empiku, Ravelo i wielu innych księgarniach stacjonarnych i internetowych

  • Zbrodnicze Siostrzyczki

    Zbrodnicze Siostrzyczki to duet pisarek kryminałów: Marta Guzowska i Agnieszka Krawczyk. Kontakt z nami m.guzowska@zbrodniczesiostrzyczki.pl i a.krawczyk@zbrodniczesiostrzyczki.pl

Podwójny weekend Zbrodniczych Siostrzyczek. Sobota z Laurą Lippman. „To, co ukryte”

Przygotujcie się na mocny weekend. Lepiej przełóżcie wiosenne porządki i mycie okien, i tak nie będziecie się mogli oderwać od lektury.

Dzisiaj „To, co ukryte” Laury Lippman. Przerażająca, pokrętna historia

 

„W książkach Laury Lippman chodzi nie tylko o odkrycie zagadki; to poruszające historie sięgające do zakamarków ludzkiej duszy. Ona jest po prostu jedną z najlepszych współczesnych autorek kryminałów!” – Tak o powieściach Lippman powiedziała jedna z naszych ulubionych autorek Tess Gerritsen. Ma rację!

 

Dwie jedenastolatki, Alice i Roonie, po tym, jak za niegrzeczne zachowanie zostały wyproszone

z urodzin koleżanki, skręcają w inną niż zwykle uliczkę. Przed jednym z domów widzą pozostawiony samotnie wózek z dziewięciomiesięczną Olivią Barnes. Postanawiają, że zajmą się dzieckiem. Małe niewinne dziewczynki sądzą, że postąpiły słusznie, uratowały je – nikt go nie chce skoro leżało bez opieki. Prawda? Gdy kilka dni później zostają znalezione zwłoki niemowlęcia, to one są głównymi podejrzanymi o dokonanie tej strasznej zbrodni. Po szybkim procesie zostają skazane.

Siedem lat później Alice i Ronnie wychodzą z zakładów poprawczych. Wracają do domów, mają szansę zacząć nowe życie. Jednak tajemnica, którą owiana jest dawna zbrodnia, wciąż dręczy ich rodziców, prawników i policjantów. Wszystkich, którzy wtedy nie odważyli się stawić czoła szokującej prawdzie…

 
Laura Lippman. „To, co ukryte”. Fragment

„17 lipca, siedem lat wcześniej

Kiedy kazano im wracać do domu, były boso, a ich ociekające wodą stopy zostawiały mokre ślady, które niemal natychmiast wyparowywały, tak jakby nigdy nie istniały. Jeśli dałoby się jakoś podążyć tymi śladami, czego wielu miało później próbować, zaprowadziłyby one do dziecięcego brodzika, do stołów zastawionych z okazji urodzinowego przyjęcia i błękitnych balonów z mylaru. Potem minęłyby stolik z przekąskami i pobiegły w górę schodów, do parkingu. Każdy następny ślad był mniejszy od poprzedniego – najpierw znikały palce, potem wąskie połączenie pięty i śródstopia, następnie pięty, później zostawały same pulchne krawędzie stóp – i w końcu nie zostawało nic.

Usiadły na krawężniku, żeby włożyć buty – Ronnie tenisówki, Alice nowiutkie buciki z przejrzystego tworzywa. Alice wydawała wszystkie pieniądze, aby nadążyć za trendami mody aktualnie obowiązującymi w piątej klasie Szkoły Świętego Wilhelma z Yorku. Tamtego lata, siedemnastego lipca siedem lat temu, buciki z przejrzystego tworzywa były właśnie tym, co należało mieć.

Asfalt parkingu był lśniąco czarny, przypominał Alice bulgoczące, wrzące morze z bajki, które paruje, kiedy się go dotknie.

– To wygląda jak pustynia w Oz –

stwierdziła, myśląc o książkach, które uratowały się z dzieciństwa jej matki.

– W Oz nie ma pustyni – odparła Ronnie.

– Jest, trochę później, w następnych częściach. Tam jest taka pustynia, która parzy...

– Nie w książce – powiedziała Ronnie. – W filmie.

Alice postanowiła nie spierać się dłużej. Ronnie zwykle się jej sprzeciwiała, kiedy chodziło o sprawy związane z książkami, a także o różne fakty i oczywiście o szkołę. O rzeczy, które Alice uważała za wiedzę. Słowo to widziała napisane jaśniejącymi niebieskimi literami i oglądała je przez cały rok na gazetce ściennej w sali, gdzie uczyła się piąta klasa: „Prawda, że człowiek mądry jest silny, lecz człowiek zdobywający wiedzę powiększa swoje siły”. Pod maksymą przyczepiano co tydzień prace ocenione na piątkę. Alice martwiła się z

a każdym razem, kiedy efekt jej wysiłków nie pojawiał się na tablicy. Ronnie coś takiego jeszcze nigdy się nie przytrafiło i twierdziła, że ma to gdzieś.

 

 
"Ciało" Igi Horn (Agnieszki Krawczyk) - premiera 1 marca
Aktualności | Wpisany: środa, 01 marca 2017 00:00 przez: Administrator   

1 marca miał swoją premierę  kryminał Igi Horn (pseudonim Agnieszki Krawczyk) pod tytułem "Ciało".

Co łączy potworne znalezisko z wiedeńskiej plaży i ludzką skórę wyłowioną przed laty w Krakowie?

Koniec lata. Na Gänsehäufel, plaży nad Dunajem, odpoczywają całe rodziny. Kąpiący się młodzi ludzie zauważają w wodzie dziwny przedmiot. Po bliższych oględzinach okazuje się, że jest to ludzka skóra.

Paulina Weber, historyczka sztuki na uniwersytecie w Wiedniu, interesuje się tematyką okrucieństwa w sztuce. Jej były mąż, policjant Max Haas, łączy sprawę z plaży i przypadek sprzed 15 lat, kiedy to w Polsce wyłowiono z Wisły skórę zdjętą z ciała młodej dziewczyny. Wiedeńska komenda prosi o konsultacje analityka z Krakowa, Henryka Macha, okrzykniętego specjalistą od psychopatów. Paulina jest zafascynowana Machem, człowiekiem o niezwykłej inteligencji i wrażliwości na granicy neurozy.

Weber niespodziewanie otrzymuje e-mail z cytatem z Baudelaire’a i zdjęciem wyłowionej przez policję ludzkiej nogi.

A to dopiero początek makabrycznego ciągu wydarzeń.

Fragment powieści TUTAJ

Rewelacyjny trailer do książki TUTAJ

 
Strach przed ratrakiem – recenzja „Czarnej trasy” Antonio Manziniego
Aktualności | Wpisany: piątek, 01 marca 2019 00:00 przez: Administrator   

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

Bardzo lubię kryminały o zimie. Jestem wielbicielką Monsa Kallentofta, Bernarda Miniera, zachwycił mnie „Śnieg pokryje śnieg” Levi Henriksena. Dlatego gdy wydawnictwo Muza zaproponowało mi do recenzji „Czarną trasę” miało moje entuzjastyczne „tak”.

 

 

Bo oprócz tego, że jest to kryminał o zimie, to w dodatku jest to kryminał narciarski. No i akcja toczy się we Włoszech. Czego chcieć więcej w mroźnym zimowym sezonie (czytałam „Czarną trasę” przedpremierowo w styczniu pomiędzy jednym wyjazdem na narty a drugim).

Fabuła także jest frapująca. Mamy Rocco Schiavonego, komisarza policji, który po jakiejś osobliwej reformie stopni służbowych otrzymuje tytuł „wicekwestora” (cóż to właściwie jest?), zesłanego z Rzymu do narciarskiego kurortu w dolinie Aosty. Schiavone nie cierpi tego miejsca, gdzie jest zimno, ciemno i do domu (czyli Rzymu) daleko. Docenia ładne widoki, kuchnię i wdzięki niektórych kobiet, ale tych podniet wystarczyłoby mu na krótki urlop, nie na życie. A jednak zmuszony jest tu mieszkać, pracować i jakoś się wpasować w zastane warunki. Próbuje więc dalej chodzić w ulubionych zamszowych butach (po jednym wyjściu na śnieg są do wyrzucenia), palić ukochane papierosy, postępować wedle własnych reguł, nie liczyć się z nikim. Jak zawsze.

 

 
Nie ma dramatu, nie ma historii

Z Tonym Parsonsem, autorem „Rzeźnika” i „Krwawej wyliczanki” rozmawia Marta Guzowska


Przeczytałam ok. 50 stron pierwszej Pana powieści, jaka wpadła mi w ręce, i po tych 50 stronach był Pan już jednym z moich ulubionych pisarzy kryminałów. I jednocześnie numerem jeden na liście tych, którzy mnie irytują. Czy domyśla się Pan dlaczego?

 

Dziękuje za uznanie. Ale co do irytacji, niestety, nie mam pojęcia…

 

Chodzi o to, w jaki sposób pana bohater, Max Wolfe, samotnie wychowujący pięcioletnią córkę, bezmyślnie naraża siebie na śmierć, a swoje dziecko na bycie sierotą. Pan ma dwoje dzieci, przez jakiś czas wychowywał Pan jedno z nich samotnie, jak Max. Więc skąd ta bezmyślność głównego bohatera (skądinąd bardzo inteligentnego)?

 

Sprawa jest prosta: nie ma dramatu, nie ma historii. Gdyby Max był hydraulikiem albo nauczycielem wiodącym spokojny żywot, nie byłoby tych książek.

A chciałem też w moich powieściach przekazać prawdę, którą poznałem dopiero zbierając materiały i rozmawiając ze stróżami prawa. Żaden policjant i każda policjantka, wychodząc rano do pracy, nie wie, czy wieczorem wróci do domu, do bliskich. To cena jaka płacą: ryzykowanie szczęściem tych, których kochają, dla ludzi, których nawet nie poznali.

 

 

A Pan, kiedy był Pan samotnym rodzicem, zachowywał się Pan równie bezmyślnie i ryzykownie jak Max?

 

Podejrzewam, że nawet bardziej. Nie ryzykowałem życia, ale wdawałem się w rozmaite romantyczne i seksualne przygody. To był bardzo niespokojny okres mojego życia w relacjach z kobietami. Bycie samotnym ojcem dziecka – właściwie to bycie samotnym rodzicem dowolnej płci – to bardzo ciężkie doświadczenie. Ale samotny ojciec przyciąga kobiety. Nie sądzę, żeby tak samo było z samotnymi matkami, po prostu kobiety są cieplejsze i bardziej współczujące niż mężczyźni. W sumie, w porównaniu ze mną z tamtego okresu samotnego wychowywania dziecka, Max ma dość stabilne życie osobiste. Początkowo chciałem go angażować w romans z inną kobieta w każdej powieści, ale wygląda na to, że jego serce należy tylko do jednej – jego córki. Jest wielkim romantykiem – tak jak ja, to jedna z cech, jakie nas łączą.

 

 
Gorąco polecamy: „Rzeźnik” Tony’ego Parsonsa

 

W tym tygodniu ukazał się w księgarniach „Rzeźnik” Tony’ego Parsonsa, druga część serii z detektywem Maksem Wolfem. Zbrodnicze Siostrzyczki zakochały się w kryminałach Parsonsa od pierwszego wejrzenia (a w każdym razie od pierwszej strony).

Zerknijcie dzisiaj na informacje o książce, a jutro przedstawimy Wam rozmowe z Tonym Parsonsem, specjalnie dla Zbrodniczych Siostrzyczek. Rozmawiamy m.in. o tym, czy ojcu ciężko jest pisać o porwanych dzieciach.

 

 

Zabita rodzina, umierający seryjny morderca i zaginione dziecko. Detektyw Max Wolfe ściga bezlitosnego zabójcę krążącego po Londynie

 

DRUGI TOM TRYLOGII Z DETEKTYWEM MAXEM WOLFE’EM. WYŚMIENITY I ZASKAKUJĄCO OKRUTNY KRYMINAŁ AUTORA  „KRWAWEJ WYLICZANKI”

 

W Nowy Rok w północnym Londynie na jednym ze strzeżonych osiedli zostają znalezione zwłoki zamożnej rodziny. Bestialsko zamordowani zostali wszyscy jej członkowie z wyjątkiem najmłodszego dziecka, które zniknęło. Narzędzie zbrodni – pistolet do ogłuszania bydła przed ubojem – prowadzi Wolfe’a do zakurzonej sali Muzeum Zbrodni Scotland Yardu. Wydaje się, że mordercą musi być człowiek, którego przed trzydziestu laty policja nazwała Rzeźnikiem. Ale Rzeźnik odsiedział już swoje w więzieniu, a dziś jest stary i umierający. Czy to możliwe, by znów zaczął zabijać? Czy morderstwo tej niewinnej rodziny było bezmyślną masakrą ze strony szalonego psychopaty, groteskowym hołdem naśladowcy dla swego mistrza czy próbą wrobienia w morderstwo umierającego mężczyzny? Max wie, że jak najszybciej musi odnaleźć zaginione dziecko i powstrzymać mordercę, zanim ten zniszczy życie kolejnej niewinnej rodzinie lub zapuka do jego własnych drzwi.

Okazuje się, że nawet z pozoru najszczęśliwsze rodziny potrafią skrywać mroczne sekrety, za które ktoś jest gotów zabić…

 

„Napisana zarazem z niesamowitą prostotą i wnikliwością. Ta powieść odpowiada na pytanie, dlaczego Tony Parsons znajduje się w gronie najlepszych brytyjskich autorów kryminałów”

Geoffrey Wansell, „Daily Mail”

 
Okruch lodu – recenzja „Królowej Śniegu” Anny Klejzerowicz
Nasze patronaty | Wpisany: środa, 22 lutego 2017 22:49 przez: Administrator   

Recenzja Agnieszki Krawczyk

 

„Królową Śniegu” Anny Klejzerowicz przeczytałam już klika dni temu, ale musiałam sobie przemyśleć tekst tej opinii. Zawsze tak mam w przypadku pozycji, które są czymś więcej niż tylko kryminałami. A tak się składa, że wkrótce będzie o kolejnym takim, czyli „Księgobójcy” Mai Wolny (acz nie uprzedzajmy faktów).

 

Klejzerowicz przyzwyczaiła nas do tego, że jej książki rozsadzają ramy pop-litu, nie mieszcząc się gatunkowo w kryminale. Jest to jedna z tych autorek na naszym rynku, która konsekwentnie uprawia synkretyzm. „Królowa Śniegu” jest więc po trosze baśnią, powieścią społeczną, obyczajową, psychologiczną, romansem i kryminałem – rzecz jasna. To mieszanie gatunków jest przy tym starannie wymierzone, i co za tym idzie – zaplanowane.

 

Punktem wyjścia, co zresztą sugeruje tytuł, jest popularna baśń Andersena. Któż jej nie zna? Królowa Śniegu zaczarowała małego Kaja, sprawiając, że zobojętniał mu świat i nie potrafił kochać. Na ratunek Kajowi pospieszyła wierna Gerda, która dzięki odwadze i pomocy przypadkowych towarzyszy podróży nie tylko odnalazła przyjaciela, ale zdołała pokonać zły czar.

 

 
Nasze patronaty. Mons Kallentoft, Łowcy ognia.

To już dziewiąty tom zmagań komisarz Malin Fors. Przerażający i fascynujący.

Jest noc. Malin Fors stoi jak skamieniała. Nie wie, jak się tu znalazła… Przed nią na ziemi leżą zwęglone zwłoki kobiety. Wczesny wrześniowy poranek, las wciąż jest ciemny, z rejonu przemysłowego pod Linköpingiem unosi się chmura dymu i woń spalenizny – płonie fabryka farb. Poprzedniego dnia w kontenerze na śmieci znaleziono ciało dziewięcioletniego chłopca. Został zamordowany. Pochodził z rozbitej rodziny, wieczorami często wymykał się sam z domu. Choć początkowo nic na to nie wskazuje, Malin przeczuwa, że istnieje jakiś związek między tymi sprawami. Coś łączy tego chłopca i tę kobietę. Świat płonie i kto to wie, jak krzyżują się ścieżki ludzi? Jaką logiką kieruje się bezwzględny morderca…

 

 
Mons Kallentoft. Łowcy ognia, fragment.

 

„DOHA, KATAR, sierpień 2015

Zupełnie jakby ktoś przytykał palnik gazowy do pleców. Ból jest jak najgorętsze wnętrze gazowego płomienia. Nie pomarańczowy czy czerwony, lecz bezlitośnie błękitny jak lód lodowców w domu.

Ale Yash Pandey nauczył się ignorować ból, bo tu upał panuje nieustannie. Gorąco pleców stapia się w jedno ze skwarem powietrza, a on daje radę podnosić belki, trzpienie, wszystko, czego trzeba, by stadion podźwignął się z pustyni jako znak władzy gazu i pieniędzy.

Jego nagie plecy spoczywają na wilgotnym płótnie.

W sali sypialnej, którą Yash dzieli z dwoma setkami innych mężczyzn, pot spływa z ciał na podłogę i zamienia się w parę. Czuć dym płonącego gazu. Za dnia na horyzoncie w kolorze ochry widać czarne pióropusze dymu. Mówią, że to ISIS podpala złoża.

 

 

Robotnicy leżący na twardych pryczach przybyli tu z wielu krajów. Z Nepalu, tak jak on, inni z Filipin, Indonezji, Bangladeszu, Pakistanu i Birmy. Trzymają się głównie w gronie rodaków, połączeni wspomnieniami podobnych kolorów i dźwięków. Zjednoczeni taką samą tęsknotą.

Yash przewraca się na pryczy. Chciałoby się upić i zasnąć, uciec przed bólem, ale tutaj nie ma alkoholu. Nie ma raksi, która pieści gardło i żołądek. W ogóle żadnego alkoholu. Sen 10 nie chce nadejść, choć Yash jest nieskończenie zmęczony, i nawet noc jest tutaj upalna, ale litościwie ciemna w odróżnieniu od nieznośnego światła dnia.

Nie zostawił nikogo. Nikt nie tęskni za nim w domu i w pewnym sensie to go czyni wolnym. Mnie nie dorwą.

Wokół niego mężczyźni chrapią. Pojękują. Rozmawiają o ludziach, których kochają. Szepczą. Ktoś wyjął komórkę, ogląda zdjęcia i w mroku jej mruganie jest jak migotanie snu.

Migotanie koszmaru.

Jestem mięsem budowlanym, myśli. Pewien Pakistańczyk ukuł to określenie, kiedy jego przyjaciel spadł z rusztowania i roztrzaskał się o betonową płytę pięćdziesiąt metrów niżej. Zemdlał z upału. Upadek z wysoka, siła uderzenia o beton wywróciły na drugą stronę jego skórę i zmieniły go w stertę mięsa.

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 9

 

 

 

To grupa pisarska założona przez trzy autorki kryminałów: Martę Guzowską („Ofiara Polikseny” "Głowa Niobe"), Agnieszkę Krawczyk („Morderstwo niedoskonałe”, "Dziewczyna z aniołem") i Adriannę Michalewską („Zaułki zbrodni”). Adrianna Michalewska pożegnała się z naszą stroną 25.01.2014 r., rozpoczynając karierę solową (link TUTAJ) - życzymy jej powodzenia i dziękujemy za wspólne prowadzenie strony!

W 2012 r. we trójkę wydałyśmy antologię opowiadań "Mordercze miasta", zaś w 2013 "Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście".

W 2013 r. Marta Guzowska została laureatką Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść kryminalną za "Ofiarę Polikseny".

W 2014 r. ukazał się pierwszy ebook Marty Guzowskiej i Agnieszki Krawczyk "Cztery zbrodnie na cztery pory roku" wydany przez Legimi.

Hasłem strony jest „Siła Sióstr” – chcemy, by dołączyły do nas wszystkie kobiety piszące kryminały i czytające tego rodzaju powieści. Pokażmy ile nas jest, wymieńmy się doświadczeniami i spostrzeżeniami.





Agnieszka Lingas - Łoniewska



 

Agnieszka Lingas - Łoniewska - wrocławianka, pisząca książki łączące sensacje z romansem, kochająca zwierzaki, Within Temptation i jeszcze kilka ostrzejszych dźwięków.

Autorka książek:
"Bez przebaczenia",
"Zakręty losu",
?Zakład o miłość?,
?Szósty?
?W zapomnieniu?

Laureatka konkursu na kryminalne opowiadanie z Dolnym Śląskiem w tle.
Ma także na swoim koncie udział w antologiach literackich: ?Książki Moja Miłość? i ?31.10 Halloween po polsku?.

Tworzy w internecie stronę Czytajmy Polskich Autorów, która ma na celu propagowanie polskiej prozy, prowadzi bloga z recenzjami, organizuje cykliczne konkursy, w których można wygrać książki polskich autorów.

Strona autorki: www.agnesscorpio.pl
Blog autorki: www.agnesscorpio.blogspot.com