Nowości i konkursy

  • Seria "Magiczne miejsce' Agnieszki Krawczyk w sprzedaży

    "Magiczne miejsce", "Dolina mgieł i róż", "Ogród księżycowy" i "Jezioro marzeń" - wszystkie cztery części obyczajowej serii Agnieszki Krawczyk o małej miejscowości Ida są już dostępne w sprzedaży. Może je kupić w Bonito, Matrasie, Empiku, Ravelo i wielu innych księgarniach stacjonarnych i internetowych

  • Zbrodnicze Siostrzyczki

    Zbrodnicze Siostrzyczki to duet pisarek kryminałów: Marta Guzowska i Agnieszka Krawczyk. Kontakt z nami m.guzowska@zbrodniczesiostrzyczki.pl i a.krawczyk@zbrodniczesiostrzyczki.pl

Konkurs z „Ostatnim dzieckiem” Sebastiana Fitzka

 

Konkurs, konkurs, konkurs! Kto ma ochotę na egzemplarz powieści Sebastiana Fitzka „Ostatnie dziecko”?

 

 

Zajrzyjcie na naszą stronę na Facebooku.

Pod wpisem konkursowym napiszcie w komentarzu, dlaczego macie ochotę przeczytać „Ostatnie dziecko”.

Troje autorów wpisów, które dostaną największa ilość lajków, otrzyma od Wydawnictwa Amber po egzemplarzu powieści.

Jeśli Wasze komentarze uzyskają takie same ilości lajków, zwycięzców wybiorą Zbrodnicze Siostrzyczki.

Macie tydzień, rozstrzygniecie konkursu nastąpi w przyszłą niedzielę, 26.03. Do dzieła!

 
Trzęsienie ziemi na samym początku, czyli „Ostatnie dziecko” Sebastiana Fitzka.

 

Recenzja Marty Guzowskiej

 

Recepta Alfreda Hitchcock na trzymający w napięciu film, że powinien się zaczynać trzęsieniem ziemi, a potem napięcie powinno powoli rosnąć, cytowana była już milion razy, przy najrozmaitszych okazjach. Ale Sebastian Fitzek w „Ostatnim dziecku”, wydanym w tym tygodniu nakładem wydawnictwa Amber, wziął ją sobie do serca. Jego powieść zaczyna się, kiedy dawna przyjaciółka adwokata, pielęgniarka w szpitalu, prosi go o wzięcie pod profesjonalną opiekę jedenastoletniego chłopca z guzem mózgu. Chłopiec twierdzi, że przed piętnastoma laty, a więc chyba w poprzednim życiu, kogoś zabił. Adwokat razem z pielęgniarką i chłopcem robią wizję lokalną w miejscu, gdzie chłopiec rzekomo ukrył zwłoki. I znajdują rozłożone ciało, ze śladami siekiery na czaszce, dokładnie tak, jak to chłopiec opisał.

A to dopiero pierwszy rozdział!

 

 

W następnych adwokat, kierując się wskazówkami chłopca, odnajduje kolejne ciała i nie wie, czy ma wierzyć w reinkarnację, czy nie. Żeby było trudniej, policja, której donosi o znalezionych zwłokach, zaczyna podejrzewać o morderstwa właśnie jego (no bo jakim cudem znajduje 3 ciała w 3 dni?). A do tego adwokat dostaje płytę wideo z nagraniem przedstawiającym jego zmarłego w niemowlęctwie syna. Tylko wcale nie martwego, ale jak najbardziej żywego, kilkuletniego chłopca.

 
Weekend z „Ostatnim dzieckiem” Sebastiana Fitzka. Fragment powieści

Potrzebujecie dowodu, że książka Fitzka zaczyna się, jak w przepisie podanym przez Hitchcocka, trzęsieniem ziemi, a potem napięcie rośnie? Przeczytajcie początkowy fragment powieści „Ostatnie dziecko” w tłumaczeniu Tomasza Berezińskiego.

 

„Kiedy Robert Stern zgadzał się na to niezwykłe spotkanie, nie wiedział, że umawia się ze śmiercią. A tym bardziej nie miał pojęcia, że śmierć, która wkroczy w jego życie, będzie miała sto czterdzieści trzy centymetry wzrostu, na nogach trampki, a na dziecięcej buzi uśmiech.

– Nie, jeszcze jej tu nie ma. A mnie powoli odechciewa się czekania. Stern patrzył zdenerwowany przez mokrą od deszczu przednią szybę swojej limuzyny na oddalony o blisko sto metrów budynek fabryczny bez okien i przeklinał swoją asystentkę. Zapomniała odwołać jego spotkanie z ojcem, który akurat czekał wściekły na drugiej linii.

– Niech pani zadzwoni do Cariny i dowie się, gdzie ona, do cholery, jest!

Stern nacisnął energicznie przycisk na skórzanej kierownicy i po subtelnym kliknięciu usłyszał w głośnikach kaszel swojego rodziciela. Siedemdziesięciodziewięciolatek kopcił jak lokomotywa. Nawet teraz, korzystając z krótkiego oczekiwania na połączenie, przypalił sobie papierosa.

– Przepraszam, tato – powiedział Stern. – Wiem, mieliśmy dziś razem zjeść kolację, ale musimy niestety przełożyć to na niedzielę. Wezwano mnie na zupełnie nieoczekiwane spotkanie.

„Musisz przyjechać. Proszę. Nie wiem już, co robić”. Nigdy wcześniej głos Cariny nie brzmiał przez telefon tak bojaźliwie jak wtedy. Gdyby to było udawane, powinna dostać Oscara.

– Może ja też powinienem płacić ci pięćset euro za godzinę, żeby się z tobą spotkać – fuknął gniewnie ojciec.

Stern tylko westchnął. Odwiedzał go trzy razy w tygodniu, ale nie miało teraz najmniejszego sensu wspominanie o tym. Ani setki wygranych procesów karnych, ani przegrane batalie w rozbitym małżeństwie nie zdołały go nauczyć, w jaki sposób zachować przewagę nad ojcem podczas sporów. Jak tylko zaczynał rozmawiać ze staruszkiem, od razu czuł się jak małe dziecko z kiepskimi ocenami na świadectwie, a nie jak czterdziestopięcioletni Robert Stern, współwłaściciel kancelarii Langendorf, Stern i Dankwitz, czołowy obrońca w Berlinie.

– Szczerze mówiąc, nie mam najmniejszego pojęcia, gdzie teraz jestem – spróbował rozluźnić atmosferę. – Gdybym nie wiedział, że to niemożliwe, mógłbym powiedzieć, że gdzieś w Czeczenii. Nawet moja nawigacja z trudem mnie tu doprowadziła.

Włączył długie światła, oświetlając nimi fragmenty niewybrukowanego placu, na którym piętrzyły się poprzewracane stalowe dźwigary, sterty przerdzewiałych kabli i inne przemysłowe śmieci. Prawdopodobnie produkowano tu wcześniej farby i lakiery, jeśli dobrze interpretował stertę pustych blaszanych beczek. Leżące przed grożącym zawaleniem ceglanym barakiem, którego komin już się zapadł, wyglądały jak rekwizyty z jakiegoś filmu o końcu świata.

 

 
Weekend z „Ostatnim dzieckiem” Sebastiana Fitzka

Trzymajcie się krzeseł. Zaczynamy w piątek po południu, kończymy w niedzielę. Cały najbliższy weekend należy do Sebastiana Fitzka i jego przerażającego thrillera „Ostatnie dziecko”. Kto lubi się bać, niech lepiej odwoła inne zajęcia!

Dziesięcioletni chłopiec wzywa adwokata, by wyznać mu, że zamordował człowieka... piętnaście lat temu.

„Kiedy adwokat Robert Stern zgadzał się na to niezwykłe spotkanie, nie wiedział, że umawia się ze śmiercią. A tym bardziej nie miał pojęcia, że śmierć, która wkroczy w jego życie, będzie miała sto czterdzieści trzy centymetry wzrostu, na nogach trampki, a na dziecięcej buzi uśmiech...”
Adwokat Robert Stern jest w szoku, kiedy widzi w zapomnianej przez Boga, opuszczonej fabryce, kim jest jego tajemniczy klient.
To Simon, dziesięcioletni chłopiec, delikatny i śmiertelnie chory. I absolutnie przekonany, że w swoim poprzednim życiu był seryjnym mordercą.
Głupia, niesmaczna zabawa – myśli Stern... Lecz kiedy w opisanej przez chłopca piwnicy rzeczywiście znajduje ludzkie szczątki: szkielet i rozłupaną siekierą czaszkę, czuje się jak w środku horroru. Ale to dopiero początek. Bo Simon opowiada mu nie tylko o ofiarach sprzed lat, ale wkrótce również o tych z najbliższej przyszłości...

„Ostatnie dziecko” to międzynarodowy bestseller, w samych Niemczech sprzedano 600 000 egzemplarzy tej powieści!

„Popularność Fitzka wynika z jego niepowtarzalności i wyjątkowości. Znakomita literacko narracja, umiejętność budowania napięcia, dojrzałość i obrazowość języka, panowanie nad całością materii (wszystko się zgadza, wszystkie wątki zbiegają się logicznie) to jego stałe zalety”. „DER SPIEGEL”


SEBASTIAN FITZEK, z wykształcenia prawnik, z doświadczenia radiowiec – dyrektor programowy największych niemieckich stacji, dziś jest megagwiazdą niemieckiej literatury. Wszystkie książki Fitzka są przez wiele miesięcy na 1. miejscu list bestsellerów „Der Spiegel” i osiągają milionowe nakłady. Kilka zekranizowano.
Nawet na zdominowanych przez anglojęzycznych autorów rynkach Wielkiej Brytanii i USA Fitzek jest w czołówce.
„The Times” nazwał go „mistrzem psychologicznej gry”.
Jego najnowsza powieść Przesyłka (polskie wydanie lipiec 2017) to od października 2016 numer 1 listy „Der Spiegel”.

Rzeczywistość Fitzka jest niewyobrażalna, nieprzewidywalna – mogłoby się zdawać, że z horroru. Ale wywołuje ona tak mocne wrażenie właśnie dlatego, że jest absolutnie logiczna i prawdziwa.

„Thrillery są zwierciadłem społeczeństwa. Pokazują zwykłych ludzi zaatakowanych przez niezwykłe sytuacje. Często muszę wręcz łagodzić okrucieństwo świata, żeby czytelnik mi uwierzył”. SEBASTIAN FITZEK

 
Podwójny weekend Zbrodniczych Siostrzyczek. Niedziela z Robertem Dugonim „Grób mojej siostry”

 

Dzisiaj

ciąg dalszy jazdy bez trzymanki. Policjantka, która musi stawić czoła najgorszemu koszmarowi przeszłości.

TRZYMAJĄCY W NAPIĘCIU THRILLER PEŁEN PUŁAPEK I NAGŁYCH ZWROTÓW AKCJI

 

Tracy Crosswhite przez lata kwestionowała fakty dotyczące zniknięcia jej siostry. Nie wierzy, że Edmund House, przestępca seksualny oskarżony i skazany za zamordowanie Sary, jest faktycznym sprawcą tej zbrodni. Licząc, że uda jej się odnaleźć prawdziwego mordercę i wymierzyć sprawiedliwość, Tracy wstępuje do policji i zostaje detektywem w wydziale zabójstw w Seattle, poświęcając się bez reszty tropieniu przestępców.

Gdy ciało Sary zostaje odnalezione w pobliżu ich rodzinnego miasta na północy Gór Kaskadowych w stanie Waszyngton, Tracy ze zdwojoną energią rzuca się w wir pracy, by odnaleźć odpowiedzi na pytania, które dręczą ją od lat. Szukając prawdziwego zabójcy siostry, odkryje tajemnice, które podważą jej wspomnienia z przeszłości, i otworzy drzwi śmiertelnemu niebezpieczeństwu.

 
Robert Dugoni „Grób mojej siostry”. Fragment.

 

„Instruktor od wyszkolenia taktycznego w akademii policyjnej lubił ich dręczyć podczas porannej musztry powtarzaniem, że waga snu jest mocno przeceniana.

– Nauczycie się żyć bez niego – mawiał.

Oczywiście kłamał.

Sen był jak seks – im było go mniej, tym bardziej go brakowało, a ostatnio Tracy Crosswhite nie uskarżała się na nadmiar jednego ani drugiego.

Rozprostowała ramiona i kark. Nie miała czasu na poranne bieganie, więc była usztywniona i jeszcze się całkiem nie obudziła, choć nie pamiętała, by za dużo spała, jeśli spała w ogóle. Mniej fast foodu i kofeiny, powiedział jej lekarz. Dobra rada, tyle że prawidłowe odżywianie i ćwiczenia wymagają czasu, a tego w trakcie śledztwa zawsze jej brakowało, ograniczenie ilości kofeiny zaś by- łoby jak odcięcie dopływu benzyny do silnika. Bez kawy chybaby umarła.

– O, Profesorka coś dziś wcześnie. Ktoś umarł?

Vic Fazzio naparł swą imponującą masą na ściankę jej boksu. Żarcik od lat funkcjonował w ich gronie, ale wypowiadany chrapliwym głosem i akcentem z New Jersey, nie przestawał śmieszyć. Dzięki szpakowatym i gładko przylizanym włosom oraz mięsistej twarzy Fazzio – nazywany przez wszystkich, łącznie z nim samym, Makaroniarzem – mógłby bez trudu wystąpić w gangsterskim fil- mie w roli mrukliwego mafijnego osiłka. W jednej ręce trzymał stronicę „New York Timesa” z krzyżówką, w drugiej książkę z biblioteki – wyraźne znaki, że kawa zrobiła swoje. Wiadomo było, że gdy Faz zasiądzie na tronie, nikt przez dłuższy czas nie będzie mógł skorzystać z toalety. Potrafił siedzieć w kabinie pół godziny, szukając w myślach haseł do krzyżówki lub wczytując się w jakiś szczególnie pasjonujący fragment książki.

 
Podwójny weekend Zbrodniczych Siostrzyczek. Sobota z Laurą Lippman. „To, co ukryte”

Przygotujcie się na mocny weekend. Lepiej przełóżcie wiosenne porządki i mycie okien, i tak nie będziecie się mogli oderwać od lektury.

Dzisiaj „To, co ukryte” Laury Lippman. Przerażająca, pokrętna historia

 

„W książkach Laury Lippman chodzi nie tylko o odkrycie zagadki; to poruszające historie sięgające do zakamarków ludzkiej duszy. Ona jest po prostu jedną z najlepszych współczesnych autorek kryminałów!” – Tak o powieściach Lippman powiedziała jedna z naszych ulubionych autorek Tess Gerritsen. Ma rację!

 

Dwie jedenastolatki, Alice i Roonie, po tym, jak za niegrzeczne zachowanie zostały wyproszone

z urodzin koleżanki, skręcają w inną niż zwykle uliczkę. Przed jednym z domów widzą pozostawiony samotnie wózek z dziewięciomiesięczną Olivią Barnes. Postanawiają, że zajmą się dzieckiem. Małe niewinne dziewczynki sądzą, że postąpiły słusznie, uratowały je – nikt go nie chce skoro leżało bez opieki. Prawda? Gdy kilka dni później zostają znalezione zwłoki niemowlęcia, to one są głównymi podejrzanymi o dokonanie tej strasznej zbrodni. Po szybkim procesie zostają skazane.

Siedem lat później Alice i Ronnie wychodzą z zakładów poprawczych. Wracają do domów, mają szansę zacząć nowe życie. Jednak tajemnica, którą owiana jest dawna zbrodnia, wciąż dręczy ich rodziców, prawników i policjantów. Wszystkich, którzy wtedy nie odważyli się stawić czoła szokującej prawdzie…

 
Laura Lippman. „To, co ukryte”. Fragment

„17 lipca, siedem lat wcześniej

Kiedy kazano im wracać do domu, były boso, a ich ociekające wodą stopy zostawiały mokre ślady, które niemal natychmiast wyparowywały, tak jakby nigdy nie istniały. Jeśli dałoby się jakoś podążyć tymi śladami, czego wielu miało później próbować, zaprowadziłyby one do dziecięcego brodzika, do stołów zastawionych z okazji urodzinowego przyjęcia i błękitnych balonów z mylaru. Potem minęłyby stolik z przekąskami i pobiegły w górę schodów, do parkingu. Każdy następny ślad był mniejszy od poprzedniego – najpierw znikały palce, potem wąskie połączenie pięty i śródstopia, następnie pięty, później zostawały same pulchne krawędzie stóp – i w końcu nie zostawało nic.

Usiadły na krawężniku, żeby włożyć buty – Ronnie tenisówki, Alice nowiutkie buciki z przejrzystego tworzywa. Alice wydawała wszystkie pieniądze, aby nadążyć za trendami mody aktualnie obowiązującymi w piątej klasie Szkoły Świętego Wilhelma z Yorku. Tamtego lata, siedemnastego lipca siedem lat temu, buciki z przejrzystego tworzywa były właśnie tym, co należało mieć.

Asfalt parkingu był lśniąco czarny, przypominał Alice bulgoczące, wrzące morze z bajki, które paruje, kiedy się go dotknie.

– To wygląda jak pustynia w Oz –

stwierdziła, myśląc o książkach, które uratowały się z dzieciństwa jej matki.

– W Oz nie ma pustyni – odparła Ronnie.

– Jest, trochę później, w następnych częściach. Tam jest taka pustynia, która parzy...

– Nie w książce – powiedziała Ronnie. – W filmie.

Alice postanowiła nie spierać się dłużej. Ronnie zwykle się jej sprzeciwiała, kiedy chodziło o sprawy związane z książkami, a także o różne fakty i oczywiście o szkołę. O rzeczy, które Alice uważała za wiedzę. Słowo to widziała napisane jaśniejącymi niebieskimi literami i oglądała je przez cały rok na gazetce ściennej w sali, gdzie uczyła się piąta klasa: „Prawda, że człowiek mądry jest silny, lecz człowiek zdobywający wiedzę powiększa swoje siły”. Pod maksymą przyczepiano co tydzień prace ocenione na piątkę. Alice martwiła się z

a każdym razem, kiedy efekt jej wysiłków nie pojawiał się na tablicy. Ronnie coś takiego jeszcze nigdy się nie przytrafiło i twierdziła, że ma to gdzieś.

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 8

 

 

 

To grupa pisarska założona przez trzy autorki kryminałów: Martę Guzowską („Ofiara Polikseny” "Głowa Niobe"), Agnieszkę Krawczyk („Morderstwo niedoskonałe”, "Dziewczyna z aniołem") i Adriannę Michalewską („Zaułki zbrodni”). Adrianna Michalewska pożegnała się z naszą stroną 25.01.2014 r., rozpoczynając karierę solową (link TUTAJ) - życzymy jej powodzenia i dziękujemy za wspólne prowadzenie strony!

W 2012 r. we trójkę wydałyśmy antologię opowiadań "Mordercze miasta", zaś w 2013 "Kryminalny Wrocław. Mroczne przechadzki po mieście".

W 2013 r. Marta Guzowska została laureatką Nagrody Wielkiego Kalibru za najlepszą powieść kryminalną za "Ofiarę Polikseny".

W 2014 r. ukazał się pierwszy ebook Marty Guzowskiej i Agnieszki Krawczyk "Cztery zbrodnie na cztery pory roku" wydany przez Legimi.

Hasłem strony jest „Siła Sióstr” – chcemy, by dołączyły do nas wszystkie kobiety piszące kryminały i czytające tego rodzaju powieści. Pokażmy ile nas jest, wymieńmy się doświadczeniami i spostrzeżeniami.





Piotr Pochuro



?Piotr Pochuro? to pseudonim artystyczny autora wciągających kryminałów. Dzięki kilkunastoletniemu policyjnemu doświadczeniu tworzone przeze niego postaci policyjnych detektywów i ich antagonistów w mafijnych strukturach dalekie są od sztampy, a intrygi z jakimi przychodzi zmierzyć się bohaterom są bardzo realistyczne. Do chwili obecnej ukazały się dwie powieści i dwie antologie opowiadań w skład których weszły utwory Piotra Pochury. - antologie: ?Ciężar decyzji. Gliniarskie opowiadania?, ?Zaułki zbrodni? - powieści: ?Dziewięć milimetrów do nieba?, ?Cena za honor? Jego teksty publikowane są w wielu niezależnych portalach, e-bookach, gazetach.

Strona autora www.pochuro.pl